Lalki

Nie wiem co powiedzieć….

Zwykle rzadko mi się to zdarza i często, co w sercu to na języku. Dziś jednak wzruszenie odebrało mi mowę a przesyłka, którą odebrałam wywołała niepohamowany płacz. Czy pisać o tym? Zastanawiałam się, przez cały dzień. Podjęłam decyzję, która w moim odczuciu może przyniesie komuś ulgę…

Jakiś czas temu zadzwoniła do mnie pewna Pani. Odnalazła moją stronę, w której opisuję historie naprawianych przeze mnie zabawek. Bardzo jej się podobały zarówno naprawy jak i opisane historie moich bohaterów. Prowadziłyśmy miłą rozmowę, podczas której opowiedziała mi historię swojej lalki. Była dla niej bardzo ważna, zawsze o nią dbała. W ciągu lat uległa kilu wypadkom jednak nadal była dla niej cenną pamiątką.

Teraz na stare lata martwi się, co z nią zrobić. Nie ma jej komu przekazać. Boi się, że z powodu jej wyglądu, laleczka może być dla kogoś mało atrakcyjna i wyląduje na śmietniku. Tego jej właścicielka obawiała się najbardziej. Tak bardzo jej było szkoda swojej małej przyjaciółki.

Miła starsza Pani, wybrała mnie na nową właścicielkę swojej laleczki. Znalazła mnie wśród miliona stron i osób w internecie i z miejsca obdarzyła zaufaniem. Czym sobie na to zasłużyłam? Wtedy z grzecznością podziękowałam za rozmowę i niespodziewany, mający nadejść w kolejnym tygodniu prezent. Potem, chociaż pamiętałam tą szczerą rozmowę, powoli zasnuwała ją nić zapomnienia. Paczka nie nadeszła a ja uznałam, że pani zmieniła zdanie. Do wczoraj…

Pod koniec dnia odebrałam wiadomość sms z informacją: „nadałam lalkę”. Na moją pytającą odpowiedź, autor wiadomości napisał tylko krótko, że to „od Mamy”.

Dzisiaj odebrałam kilka przesyłek z zabawkami do naprawy a wśród nich pudełko. Było szczelnie zapakowane, z odręcznie napisanymi danymi adresowymi i przewiązane sznurkiem. Właśnie tak kiedyś pakowano paczki – pomyślałam. Domyśliłam się, że nadawcą musi być ktoś starszy, ktoś kto pakuje paczki jak za czasów, kiedy to Poczta Polska była wyłącznym doręczycielem wszelakich paczek a taśm klejących nie było w użyciu. Aby zabezpieczyć paczkę zawiniętą w szary papier, zawiązywało się ją jeszcze szarym jutowym sznurkiem.

Kiedy otworzyłam szare pudełko po butach, w środku czekał na mnie list, stare koronki a wśród nich niewielka stara lalka. Przeczytawszy list skojarzyłam jego autorkę z sympatyczną starszą panią, z którą rozmawiałam jakiś czas temu. Chciałam podziękować za taki piękny prezent i przemiły list. Nie było jednak numeru telefonu. Z pewną dozą nieśmiałości zadzwoniłam pod numer z wczorajszego sms-a. Ucieszyłam się, bo był to dobry numer, jednak za chwilę posmutniałam….

Telefon należał do córki starszej Pani. Kobieta ucieszyła się, że paczka dotarła. Podczas rozmowy dowiedziałam się, że jej mama umarła a w najbliższy poniedziałek odbędzie się jej pogrzeb. Ze wzruszeniem przeprosiła za zwłokę. Jej mama już dawno przygotowała paczkę i poprosiła o wysłanie ale zawsze coś sprawiało, że tego nie zrobiła.

Poczułam ogromny żal i popłakałam się razem z pogrążoną w żałobie kobietą. Doskonale rozumiem, jak się czuje po stracie ukochanej matki. Wolą jej mamy było oddanie laleczki w dobre ręce. Tam gdzie będzie jej dobrze i nie wyląduje na śmietniku. Kiedy odłożyłam słuchawkę cieszyłam się, że jestem w domu sama i mogę dać upust emocjom. Płakałam zerkając na kruchą lalkę trzymaną w dłoni. Kim jestem by zasłużyć na takie zaufanie. Poczułam się odpowiedzialna za spełnienie jak się okazało ostatniej woli starszej Pani. Nie znam przyczyny jej śmierci, nie czułam się upoważniona do zadawania pytań. Cały dzień jednak myślę o tym, czy ta kobieta wiedziała co ją czeka? Czy przygotowywała się na to, co nieuchronne? Jak bardzo kochała tą poobijaną życiem laleczkę, której uszyła ochronne wdzianko trzymające ją w kupie i chroniące przed rozsypaniem. Laleczkę, o którą zatroszczyła się jeszcze za życia znajdując nowy dom. Dom, który jak wierzyła, będzie najlepszym dla jej malutkiej towarzyszki.

Wśród koronek, w pudełku odnalazłam jeszcze ręcznie szyte ubranko laleczki. Bluzeczkę wraz ze spódniczką, ktoś z pietyzmem uszył ręcznie. Po latach szwy puściły ale już moja w tym głowa by je naprawić. W swoim czasie zatroszczę się również o moją nową towarzyszkę. Zajmę się pęknięciami i ubytkami. Jej właścicielka chciała tego. Tymczasem ubrana w swoją kreację spoczęła na kolanach Inge, mojej ulubionej lalki. Inge zatroszczy się o nią a ja zerkając będę mieć obie na oku, za każdym razem wspominając rozmowę ze starszą Panią.

Laleczka otrzymała imię po swojej zmarłej przyjaciółce a list odłożyłam do pudełka z pamiątkami. Mam nadzieję, że czas leczący rany, zrobi to szybko i córka opłakująca swoją mamę upora się z bólem.

Dzisiejsza wzruszająca rozmowa nie pozwoliła wyrazić jak bardzo jest mi przykro z powodu śmierci Mamy. Niech ten wpis będzie zatem oddaniem szacunku dla Zmarłej i odpowiedzią na jej ostatnią wolę.

3 komentarze

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.