Lalki,  Zabawki klientów

Lalka Athena

Athena, lalka włoskiej firmy Furga. W tej lalce wszystko jest ciekawe. Szukanie tylko informacji o niej zajęło mi trochę czasu. Tak jak o fabryce można znaleźć kilka ciekawostek, to o tym konkretnym modelu już trudniej.

Ciekawostka

Luigi Furga, szlachcic z Canneto z prowincji Mantua we Włoszech, założył swoją fabrykę lalek w 1872 roku. Pierwsze lalki z Furgi były wykonane z woskowych główek na ciele z papier mache, nieco później lalki powstały również na ciałach z tkaniny. Następnie zaczęto sprowadzać z Niemiec głowy z biskwitu, aby umieścić je na swoich lalkach. Po I wojnie światowej Furga zbudował własną fabrykę porcelany dla biskwitowych głów i wszystkich biskwitowych lalek zwanych Mignonetes. W 1929 roku głowy biskwitowe Furgi rywalizowały z tymi z Niemiec. W fabryce powstały również lalki prasowane, kompozytowe, twarde plastikowe i winylowe. Lalki Furga są zawsze dobrej jakości.

Lalka, która trafiła w moje ręce to Athena 37. Lalka z plastiku osadzona na korpusie z papieru mache. Model Athena był produkowany w latach 50-tych XX wieku, jednak częściej można spotkać duże modele tych lalek niźli te mniejsze. Nie udało mi się również znaleźć informacji o tym modelu. Wiem tylko, że to lalki z ruchomymi oczami i moherowymi włosami. Włosy często upięte blisko głowy w przylegające loki.

Historia mojej bohaterki jest niezwykle ciekawa i wielopokoleniowa. Pewna ciotka, mieszkająca jeszcze przed II wojną światową w Genewie, słała do swej rodziny w Polsce paczki z jedzeniem i wszelakim dobrem aby wspomóc ich w trudnych czasach. Słała paczki przed wojną, w czasie wojny i jeszcze długo po niej. W jednej z paczek, pod koniec lat 50-tych przysłała do Polski kilka drogich lalek. Dwie z nich pozostały w rodzinie mojej klientki, pozostałe sprzedano. W tamtych czasach żyło się ciężko. Handlowano wszystkim aby przetrwać. Ostała lalka przez następne lata cieszyła się zabawą z dziećmi w rodzinnym domu. Jej pierwsza właścicielka – mama mojej klientki była małą dziewczynką gdy dostała Athenę w prezencie. Lalka miała delikatne loki, dziewczęcą buzię. Sukienkę w biało granatową kratkę, białą bluzeczkę kołnierzykiem i pufiastymi rękawkami.

W trakcie swojego żywota, lalka uległa zniszczeniu. Po nieudanej kąpieli rozpuszczony klej zniszczył jej włosy. Plastik pokrył się odpryskami farby. Mechanizm płaczu gdzieś zniknął a z brzuszka świeciła okrągła dziura.

Kiedyś moja klientka jako młoda studentka wyciągnęła lalkę z pawlacza, przygarnęła i obiecała Babci, że kiedyś ja odnowi. Wspólnie przeżyły studia, kilka przeprowadzek aż w końcu lalka trafiła w ręce swojej pierwszej właścicielki, mamy mojej klientki.

Kiedy przyszedł czas na spełnienie danego Babci słowa, obie kobiety wróciły wspomnieniami do lat swojego dzieciństwa. Chociaż dzieli je kilka dekad wspólnymi siłami przywołały w pamięci rysopis tej pięknej kiedyś lalki.

Lalka nie wyglądała ciekawie. Mam jednak wrażenie, że im bardziej zniszczone ciałko, tym większą wzbudza moją ciekawość i chęć odtworzenia. W końcu lala trafiła na warsztat i rozpoczęłam jej naprawę.

Lalka przed naprawą

Chyba tylko kolekcjonerzy wiedzieliby co trzymają w rękach. Podejrzewam, że nikt inny nie dałby tej lalce szansy na drugie życie.

Naprawa

Naprawa trwała sporo czasu. Zajęła mi z przerwami kilka tygodni. Chciałam jednak poświęcić tej lalce tyle czasu ile potrzeba aby znów nabrała dawnego uroku. Oczyściłam ją. Usunęłam perukę, starą farbę. Posklejałam pęknięcia. Zaślepiłam dziurę w brzuchu ponieważ nie znalazłam piszczka w odpowiednim rozmiarze. Najwięcej czasu poświęciłam na malowanie. Ponieważ niektóre elementy są plastikowe, musiałam użyć podkładu. Każda warstwa farby po wyschnięciu była szlifowana dla uzyskania gładkiej powierzchni. Udało mi się dobrać wręcz idealny kolor farby.

Odtworzyłam linie brwi malowane w specyficzny sposób z dwóch łuków oraz usta.

Kiedy lalka była już zmontowana pozostało uszyć jej ubranko.

Na koniec włosy. Robiłam dwa podejścia. Pierwszą perukę szyłam ale nie byłam z niej zadowolona. Drugą kupiłam od zaprzyjaźnionej kolekcjonerki i odpowiednio przerobiłam.

Lalka odzyskała błysk nie tylko w oczach. Jest niezwykle urocza. Pewnie trochę jej brakuje do oryginału jednak klientka jest zadowolona z nowego wyglądu.

Czy to koniec jej historii? Absolutnie nie. Jej historia zatoczyła krąg i Athena już wkrótce wróci do rodzimej Szwajcarii, gdzie z moją klientką poczekają na narodziny kolejnej dziewczynki w tej rodzinie. Czyż mogło być piękniejsze zakończenie historii tej lalki?

Masz pytania dotyczące naprawy Twojej lalki lub pluszaka? Szczegółowe informacje znajdziesz w zakładce Naprawa lalek Jeśli masz dodatkowe pytania dzwoń lub napisz .

262/2021

One Comment

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.