Lalki,  Zabawki klientów

Pierwsza lalka

„Oddaję w Pani ręce moją pierwszą lalkę, ma 57 lat” – napisała moja klientka. Kiedy na nią teraz patrzę, cieszę się jak dziecko, że udało mi się ją przywrócić do życia. Jest przeurocza. To mierząca raptem 40cm lalka celuloidowa sygnowana podkówką.

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam jej zdjęcia, wiedziałam, że przede mną spore wyzwanie. Nie mogłam doczekać się momentu, kiedy wreszcie będę mogła się nią zająć. Moja klientka była była pełna obaw i zdała się na mnie. Pozwoliłam sobie zatem na swego rodzaju delektowanie się renowacją tej czarnulki.

Lalka była już kiedyś naprawiana. Miała pękniętą na pół prawą rękę. Była zmontowana za pomocą drutu. Miała uszkodzone oczy, pęknięty mechanizm płaczu. Wymagała czyszczenia.

Delikatnie rozebrałam ją na części. Ula la la, przy okazji okryłam skarby z kart historii 🙂

Okazało się, że pękniętą rękę naprawiono za pomocą gazety, która trzymała razem jej dwa kawałki. No ciekawska ze mnie baba. Delikatnie rozwinęłam „protezę” i odkryłam newsy z pierwszego dnia VII Zjazdu PZPR i wystąpienia Sekretarza Komitetu Centralnego Edwarda Gierka. Ten zjazd miał miejsce 8 grudnia 1975 roku w sali Kongresowej Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Jednym z gości był przewodniczący Związku Sowieckiego Leonid Breżniew. Tak więc lalka namacalnie była świadkiem historycznego wydarzenia 🙂

No dobrze, koniec z niesławnym okresem. Trzeba na nowo skleić rączkę. Nie chciałam aby była ponownie zaklejona plastrem. Zrobiłam chwilowe „rusztowanie” z masy zrobionej z płatków kosmetycznych oraz magicznego kleju. Wypełniłam nią rękę w miejscu pęknięcia i odłożyłam do wyschnięcia. Masa nie miała szans na zupełne wyschnięcie. W rączce czuła się jak w tubce kleju. Po kilku dniach związała się jednak na tyle abym mogła od zewnątrz skleić pęknięcie. Kiedy z zewnątrz klej złapał uszkodzenie, wyjęłam wszystko ze środka i zaszpachlowałam tą samą masą pęknięcie od wewnątrz. Po wyschnięciu rączka ładnie się prezentuje. Ślad to tylko linia dookoła łokcia.

Spójrzmy teraz, co widziały te błękitne oczy. Aby je naprawić, musiałam najpierw wydłubać je z gipsowej masy mocującej. Rzęs prawie nie było ale na szczęście powieki były nieuszkodzone. Po czyszczeniu, przykleiłam nowe rzęsy i powieki.

Kiedy już lala była w kawałkach, mogłam zająć się czyszczeniem i naprawą każdego elementu. Skoro już głowę miałam w ręku, to pozbyłam się śladów kleju mocującego perukę oraz plamy z buziaczka. Przy okazji skleiłam też ukryte pęknięcie pod peruką.

Następnie zajęłam się brzuszkiem. Nie był pęknięty. Wymagał tylko delikatnego czyszczenia z pozostałości po taśmie mocującej piszczek. Musiałam uważać aby go nie uszkodzić. W niektórych miejscach jest dosłownie przeźroczysty. Piszczek był pęknięty. Zanim go skleiłam, wyczyściłam w środku z kurzu i na nowo naoliwiłam. Aby nie raził oczu, pomalowałam go na kolor lalki. Działa jak należy. Naprawiłam również pęknięcie przy mocowaniu dłoni.

Pozostały mi już tylko włosy. Trochę bałam się je ruszać. Są moherowe, zatem i z racji materiału jak i wieku niezwykle delikatne. Do tego skołtunione przez klej. Sporo ryzykowałam ale pomyślałam, że cała naprawa tej lalki nie będzie miała sensu, jeśli na koniec użyję brudnych włosów. Nie bez przesady napiszę „z najwyższą” starannością i delikatnością rozplątałam warkocze. Ułożyłam włosy w wannie i na płasko je umyłam. Nie ruszałam aby ich nie splątać, głaskałam je pianą a brud sam schodził. Resztki kleju również. Super. Potem odżywką je natłuściłam – raczej nie było czego odżywiać – jak w reklamie 🙂 Umyte przełożyłam na ręcznik. Potraktowałam jeszcze olejkiem keratynowym do włosów i tak przygotowane delikatnie zaczęłam rozczesywać. Efekt mnie mile zaskoczył. Włosy są jak nowe. Bardzo się cieszę.

No dobrze, jeśli dotrwaliście do tego miejsca, bardzo Wam dziękuję za cierpliwość. To zupełnie jakbyście towarzyszyli mi podczas tej renowacji. Lalka już zmontowana. Sukienka uszyta na podstawie wspomnień właścicielki lalki. Warkocze na nowo zaplecione. Buziaczek odmalowany na nowo. Teraz mogę pokazać Wam tą ślicznotkę. Tylko nie śmiejcie się z jej majtasów. Pantalonki nie bardzo mi tu pasowały. Krótki stan bielizny zjeżdżał poniżej brzuszka, zatem lala ma wielgachne gacie ukryte pod sukienką.

Masz pytania dotyczące naprawy Twojej lalki lub pluszaka? Szczegółowe informacje znajdziesz w zakładce Naprawa lalek Jeśli masz dodatkowe pytania dzwoń lub napisz .

10/2021

2 komentarze

  • Szara Sowa

    Jestem pod ogromnym wrażeniem. Słów po prostu brakuje, żeby wyrazić podziw dla ogromu pracu i efektu. Lalka wygląda pięknie. Co do majtasków, to może już pisałam, ze one oryginalnie miały takie wielki w dodatku na szelkach. Moja takie miała. Nigdy nie przestanę załowac, że już jej nie ma . Pozdrawiam 🙂

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.