Misie i inne pluszaki,  Zabawki klientów

Szczeniaczek na niepogodę

Przyjechało to to, w podartej bluzeczce, z naderwanym uszkiem, bez szalika ale w kurtce 🙂 Poprosiło o naprawę, bo musi zdążyć na urodziny swojej właścicielki.

Czasami, klienci proszą o rzeczy prawie nie możliwe. Tak jak tutaj, gdzie renowacja miała nie wpłynąć na zmianę wyglądu maskotki. 30-to letni piesek jak na swój wiek wyglądał całkiem dobrze. Gdzieniegdzie futerko puściło oczka, większe lub mniejsze. Oczka poobijały się i teraz wraz z poobcieranym noskiem nie prezentowały się zbyt ładnie. Uszy poobrywały się. W najgorszym stanie była bluzeczka psiaka. Tkanina w czerwono czarne paski, sparciała do tego stopnia, że w tej chwili świeciła dziurkami w każdym rozmiarze. To właśnie ta bluzeczka spędzała mi sen z powiek. Miałam problem ze znalezieniem takiej tkaniny, nawet skrawka a czas gonił.

Dla klienta najważniejsza była właśnie ta bluzeczka. Mógł nawet zrezygnować z urodzinowej niespodzianki dla właścicielki zabawki, byle bluzka była taka jak kiedyś.

Głowiąc się nad rozwiązaniem problemu zaczęłam od sprucia pluszaka i wyprania starganego latami przygód futerka. Kiedy sechł, kombinowałam. Może podkleić bluzeczkę od środka, a potem zszyć jakoś artystycznie te wszystkie dziurki? Kiedy jednak zobaczyłam ile tego jest, zrezygnowałam z tego pomysłu.

Pomysł przyszedł przy okazji Dnia Nauczyciela. Poprzedniej nocy tworzyłam okładkę na książkę dla wychowawczyni mojej córki. Dzieci z jej klasy przygotowały specjalne rysunki na to święto a moim zadaniem było je odpowiednio oprawić. Kiedy malowałam, wyklejałam metodą decoupage i dekorowałam twardą okładkę, wpadłam na pomysł stworzenia odpowiedniej tkaniny domowym sposobem. Wszak już kiedyś malowałam dla pewnego słonia tkaninę w delikatne zielone groszki. Postanowiłam w tym przypadku wykorzystać metodę transferu.

Wydrukowałam specjalne czarne paski idealnie powtarzające się co 0,5cm. Przetransferowałam je na czerwoną bawełnę. Bosko. Tkanina identyczna z oryginalną, chociaż z racji młodego wieku odrobinę jaśniejsza.

Potem było już z górki. Wykrój na podstawie starych elementów. Potem szycie. Przy okazji pozszywałam puszczone oczka w futerku.

Kiedy już wszystko uszyłam i pocerowałam, zajęłam się poobijanymi oczami i pościeranym noskiem. Wyszlifowałam wszystko na tyle ile można było i wypolerowałam. W środku odkryłam również, uroczo wyhaftowaną mordeczkę pupila. Z zewnątrz ukryła się pod sterczącym białym futerkiem.

Nareszcie mogłam złożyć pieska. Wypolerowane oczęta błyszczą jak psu … oczy 🙂 a nosek jeszcze trochę poobijany ale wygląda na zimny i mokry jak u zdrowego psiaka. Na prośbę klienta, pluszak dostał również czerwony szaliczek, który specjalnie dla niego wydziergała moja mama. Znów ładnie się prezentuje.

Masz pytania dotyczące naprawy Twojej lalki lub pluszaka? Szczegółowe informacje znajdziesz w zakładce Naprawa lalek Jeśli masz dodatkowe pytania dzwoń lub napisz .

227/2021

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.