Renowacje zabawek,  Zabawki klientów

Kasia

Czy widzieliście kiedyś równie wesołą lalkę? Dla mojej klientki to Kasia a dla mnie po prostu Pyza. Nie do śmiechu było tej wesołce, kiedy kilka lat temu miała powędrować na śmietnik. Na szczęście z drogi na wysypisko uratował ją pewien tata. Zapewne myślał, że taką wesołą lalę podaruje swojej córce, która w przyszłości pewnie się pojawi. Tymczasem pojawił się syn i z miejsca pokochał. Jego mama postanowiła zatem odrestaurować dla niego lalkę. Ponieważ chłopiec jest silnie związany z Kasią naprawa musiała być ekspresowa.

I tak bidula trafiła do mnie. Generalnie nie było z nią tak źle. W miarę czysta, bez większych plam. Do wymiany ciałko. Największy problem jednak stanowiły dłonie. Paluszki wisiały na włosku a kiedy przyjrzałam się im bliżej, okazało się, że nie ma jak ich trwale skleić. To niesamowite, jak cienka warstwa gumy była w zgięciu paluszków.

Jak każda pacjentka, Kasia trafiła najpierw do kąpieli a potem na słońce by wybawić kilka plamek po flamastrach. Wypełnienie wyjęłam w całości. Klientka chciała aby wykorzystać je w nowym ciałku ze względu na jego sprężystość. No i tu taka mała dygresyjka. Spójrzcie z czym mierzy się moja rodzina. Wszędzie takie widoki 🙂

Kiedy Pyza zażywała kąpieli słonecznych ja rozpoczęłam prace nad rączkami. Do ich naprawy użyłam kleju oraz kleju szczeliwa. Uznałam, że skoro lalką bawi się małe dziecko, to czymkolwiek je skleję, biorąc pod uwagę delikatny materiał na dłoniach, paluszki mogą ponownie ulec uszkodzeniu.

“Klej i szczeliwo” to masa uszczelniająca i jednocześnie klejąca. Rączki zostały nią wypełnione w środku. Teraz pod naciskiem nic nie powinno im zaszkodzić. Masa jest elastyczna a jednocześnie ładnie wiążąca. Obawiałam się trochę ale wyszło naprawdę dobrze. Wcześniej zabezpieczyłam paluszki przed wypłynięciem masy, taśmą malarską. Rączkę z wielką dziurą najpierw skleiłam, miejscami na styk a miejscami na zakładkę. Dopiero potem wypełniłam.

Plamy udało się wybielić. Nowe ciałko uszyte. Jeszcze tylko ubranko i Pyza może ruszać do domu.

W kapelusiku wygląda jak prawdziwa dzidzia. Chyba przyda się wózek dla bliźniaków 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *